IV Niedziela Adwentu

„Pan z Tobą. Nie bój się! Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”. Słyszę te słowa po raz kolejny w moim życiu, wpatruję się w Maryję i tak jak Ona pragnę przyjąć je całym sercem, na nowo.

Ewangelia IV Niedzieli Adwentu :

Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do dziewicy poślubionej mężowi imieniem Józef, z rodu Dawida; a dziewicy było na imię Maryja. Wszedłszy do Niej, Anioł rzekł: «Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami ». Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co by miało znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: «Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie on wielki i zostanie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca». Na to Maryja rzekła do anioła: «Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?» Anioł Jej odpowiedział: «Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego okryje Cię cieniem. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. a oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, którą miano za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego».Na to rzekła Maryja: «Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według  słowa twego». Wtedy odszedł od Niej Anioł.

 

Podsumowanie Adwentu :

 

Już za 5 dni – Wigilia Bożego Narodzenia – najpiękniejszy dzień w roku, dzień  kiedy wszyscy jesteśmy jakby lepsi… Nie ma lepszej okazji aby się ze sobą pojednać niż Wigilia. Aby zapomnieć to co nas boli, co nas od siebie oddziela, co nam się nie udało, co między sobą zepsuliśmy…

Mija już czas przygotowania – Czas tegorocznego Adwentu…. W centrum naszego miasteczka –  wszędzie świąteczne dekoracje. Na naszym rynku rozstawiona choinka, przybrana świecidełkami, bombkami w których odbija się życie ulicy. Nasze domy i mieszkania z grubsza posprzątane, pewnie już w każdym domu odpowiednio udekorowane. Poczynione zapewne będą odpowiednie zakupy, a przede wszystkim prezenty dla naszych bliskich, a także przyjaciół… Pewnie jest już choinka przyozdobiona bombkami i kolorowymi świecidełkami. Na pewno już wiemy jakie będą świąteczne wypieki i jakie dania postawimy na wigilijnym stole. Oczywiście nie zabraknie białego opłatka którym będziemy się dzielić, Ewangelii o Narodzeniu Pana Jezusa, a także wspólnym śpiewaniu kolęd. Wszystko zgodnie z tradycją – którą szanujemy, bo przecież to nasza tożsamość i nasze dziedzictwo… tak samo od wielu lat, tak jak nauczyliśmy się od naszych rodziców, dziadków, nauczycieli, księży.

Koniecznie jednak musimy zadać sobie pytanie – Czy w tym wszystkim nie zabraknie miejsca dla Chrystusa ?… bo może i tak się zdarzyć, że będzie opłatek, kolędy, prezenty – tylko w tym wszystkim zabraknie miejsca w naszym sercu dla Jezusa… Czy w tym wszystkim gdzieś się nie pogubiłem/ pogubiłam… Było by bardzo źle gdyby ktoś z nas zasiadł do Wigilii z żalem, pretensjami, nienawiścią w swoim sercu. Taki człowiek na pewno by przegapił coś ważnego z tych świąt, można nawet śmiało powiedzieć, że te święta by zmarnował… Nie jest ważne w tym momencie kto zawinił i kto powinien wyciągnąć rękę do zgody.

Za kilka dni zasiądziemy do Wigilijnego stołu. Zobaczmy czy kogoś przy nim nie będzie brakowało… może przy tym pustym krześle, który tradycyjnie zostawiamy powinien na nim właśnie zasiąść – twój starszy tato, mama, może brat, siostra, ciocia, wujek, a może samotny sąsiad którzy tą Wigilię spędzą samotnie… Warto to uczynić !  Jest  jeszcze czas, aby to uczynić. Tak mało dobrych uczynków spełniamy, pomyślmy  więc co Ci ludzie czują? A wtedy będzie o wiele prościej – zaprosić daną osobę.

Jak mawiał myśliciel Silejsus – Choćby Chrystus tysiąc razy urodził się w Betlejem, a nie narodził się w nas! Jesteśmy zgubieni…

Już niebawem zabłyśnie  pierwsza gwiazda na firmamencie nieba, źle się jednak stanie kiedy miniemy Boga, kiedy po raz kolejny zniszczymy sobie lub komuś Wigilię , bo nie chciałem przebaczyć… bo nie byłem zbyt szczery… bo nie chciałem przebaczyć…

Jeszcze można wszystko naprawić, skorzystać z Sakramentu spowiedzi, uczestniczyć w Eucharystii , spędzić wyjątkową Wigilię, zaprosić Chrystusa do swojego serca, uczestniczyć w Pasterce….

Ale zróbmy to z szczerego serca , z naszej potrzeby, a nie z przymusu…

…Bo wystarczy tylko miłość, dobroć, życzliwość, uprzejmość, opanowanie –  Tylko tyle żeby moje życie jak przez kryształową kulę, świat zobaczył rodzącego się Chrystusa w naszym sercu… Nie zmarnuj tego czasu jaki Ci Bóg daje..