Historia Sanktuarium

 

Geneza Sanktuarium Matki Boskiej Lipskiej w Lipach, oddalonych 2 km od Lubawy, podobnie jak w większości sanktuariów maryjnych w Polsce, owiana jest tajemnicą. Nie ma żadnego pewnego źródła, które rzucałoby jakieś światło na początek dziejów czci Maryi w tym pogańskim uroczysku. Nie zachował się żaden dokument informujący o pochodzeniu lipowej figurki Bogurodzicy lub o budowie przeznaczonej dla niej kaplicy w Lipach. Pewne jest jednak to, że kult lipski swymi korzeniami sięga samych początków chrześcijańskiej historii Lubawy. Stara lubawska legenda głosi, że kult Matki Bożej Lipskiej miał początek nadprzyrodzony, cudowny. Znamy z dziewiętnastowiecznej relacji miejscowego proboszcza, opartej na aktach parafialnych i pradawnych wierzeniach. Przytacza ją ks. J. Fankidejski w opracowaniu wydanym w Pelplinie w 1980r. ” Obrazy cudowne i miejsca w dzisiejszej diecezji chełmińskiej posług urzędowych aktów kościelnych i miejscowych podań.

 

Oto fabuła starej legendy: Wnet po nawróceniu się księcia Surwabuno jacyś ludzie zobaczyli w Lipach dziwną jasność, rozlaną wokół korony starego drzewa lipowego , uchodzącego za święte. Przy wytryskującym u jego stóp Źródle składano od wieków krwawe ofiary. Jasność promieniowała z niewielkiej figurki Matki Boskiej, tkwiącej na gałęzi owego drzewa. Znalazcy zanieśli figurkę do kościoła już podówczas w Lubawie zbudowanego. Ale nie było to zgodne z zamiarami Bogurodzicy. Nie miasto wybrała na swoją siedzibę. Objawiła się, by pomóc w pracy misyjnej i wyrugować resztki pogaństwa z ziemi lubawskiej. Najsilniej opierano się nowej wierze właśnie w Lipach. Tam gdzie od niepamiętnych czasów zbierali się ku modlitwie Prusowie, postanowiła pozostać. Figurka znikła z lubawskiego kościoła w cudowny sposób i znowu ukazała się na drzewie lipskiego uroczyska. Cud się powtórzył, gdy ją na powrót przeniesiono do Lubawy. Wtedy dopiero stało się jasne, że Najświętsza Maria Panna upodobała sobie Lipy .

 

Pod przewodnictwem Biskupa Chrystiana i księcia Surwabuno z miasta wyszedł w procesji cały lud nowo nawróconych lubawian. W lipskim gaju apostoł Lubawy wygłosił płomienne kazanie wzywające do zaprzestania praktyk pogańskich w miejscu objawienia Matki Bożej, potem przypadł do pnia drzewa, które cześć boską odbierała i sam dokonał pierwszego cięcia siekierą. W jego ślad poszli inni. Wielka lipa runęła na ziemię. W miejscu gdzie rosła, wzniesiono drewnianą kapliczkę ku czci Matki Boskiej, ale cudownej figurki w niej nie pozostawiono obawy, by jej kto w odludnym gaju nie zbezcześcił. Umieszczono ja w kościele parafialnym Lubawy obiecując , że co rok w święta maryjne przenosić ją będzie do Lip i czcić w zbudowanej dla niej kaplicy.” Powyższe podanie w ogólnych zarysach zapisało się też  w starej pieśni śpiewanej na odpustach w Lubawie. Legenda lubawska, oprócz wątku o charakterze cudowności, zawiera w sobie wiele cech historycznych. Nowo mianowany biskup i nawrócony książę Sasinów nie mogli pozostać obojętni w stosunku do praktyk bałwochwalczych w Lipach. Ścinanie kultowych drzew było typowym , powszechnie stosowanym zabiegiem misyjnym w średniowieczu. Stosował go również biskup Otton z Bambergu, działający w latach 1124-1125 na Pomorzu Zachodnim na prośbę Bolesława Krzywoustego.

Cudowną Figurkę koronował 2 lipca 1969 r. ówczesny  Prymas Polski, a teraz już błogosławiony Stefan kard. Wyszyński, w asyście bpa chełmińskiego Kazimierza Józefa Kowalskiego.

Dnia 2 Lipca 2014r., w 45-lecie koronacji figury  Matki Boskiej Lipskiej portal www.e-lubawa.pl  rozmawiał  z ks. Przemysławem Śliwińskim, lubawianinem, rzecznikiem Archidiecezji Warszawskiej. Ksidz Przemysław przywiózł do Lubawy kopię prywatnych zapisków ks. kardynała Stefana Wyszyńskiego, które zostały odtajnione miesiąc temu. Prymas Tysiąclecia skrupulatnie, dzień po dniu zapisywał wszystkie wydarzenia, w których uczestniczył w czasie swojej posługi. Ku wielkiej naszej radości okazało się, że pod datą 2 lipca 1969 r. umieścił opis z wydarzeń koronacyjnych w Lipach.